Jak przerobić sweter robiony od góry (WDiCZ)

with Brak komentarzy

 

I nastała kolejna środa czytelniczo – robótkowa. Pierwsza wiosenna w tym roku 🙂

Wiosna to czas na porządki – w robótkach, w włóczkach, w szafie

Czas powoli żegnać wełniane dziergadła i rozejrzeć się za czymś lżejszym do wrzucenia na druty.

Lada chwila zimowa kurtka powędruje do szafy i zacznie się mój ulubiony sezon na chusty.
Kiedyś tak nie było, ale teraz chusty to moje ulubione rzeczy i do dziergania i do noszenia.

Ale zanim na druty wrzucę kolejną, trzeba uzupełnić garderobę w to, czego w niej brakuje.
Czyli czas rozpinane swetry z małą lub żadną ilością wełny.

Zrobiłam przegląd zapasów włóczkowych i w pudle niestety, większość to alpaki, wełna cieńsza i grubsza , ewentualnie mieszanka wełny z czymś.  Idealne na chusty.

Kardigan na wiosnę

Ale znalazłam też 7 motków Jeansu w kolorze ecru, kompletnie nie pamiętam w jakim celu kupionego.
I z tej właśnie włóczki powstał pierwszy wiosenny sweterek, który jeszcze dosycha, no i jest testowy więc w całości pokazać go nie mogę. Zajaweczka mała tylko.

kardigan wiosenny

Zdradzę, że autorką wzoru jest Hania Maciejewska, jest on bardzo przyjazny do dziergania, a efekt  końcowy, jak dla mnie bomba. To co lubię najbardziej – niby prosty, a ma to coś.
Sądząc po tym, dla kogo ten wzór powstaje, przypuszczam, że będzie darmowy, więc szykujcie druty.

Druga rzecz, którą mam na drutach, to przeróbka, z którą nosiłam się właściwie od momentu, kiedy skończyłam ten sweter. A zrobiłam go (matkojedynaniemożliwe!!!!) 3 lata temu.
Dziś więc początek wyzwania

Jak przerobić sweter robiony od góry

Sweter inspirowany TYM, ale robiony po swojemu.  Po swojemu, 3 lata temu oznaczało, że robię na żywioł i zobaczę co wyjdzie. Robiłam go oczywiście od góry. Nie dość, że metodą na C czyli contiguous  na czuja. czyli od razu wyrabiając rękawy z główką, to w dodatku nie robiąc wcześniej żadnych próbek. Nie przyszło mi tez do głowy mierzyć po drodze…

W związku z tym po pierwsze nie podobało mi się jak te rękawy wyszły, bo główki jakieś niekształtne, a ramiona za mocno spadziste. Po drugie dekolt wyszedł mi za wielki. To, że się tak ciągnie, też mnie w oczy dziobało.
Niemniej jednak sweter nosiłam i lubiłam. Gdyby nie ten dekolt…

 

sweter warstwowy w paskiNie jest może wielki jako taki, ale cały sweter jest wełniany, bardzo ciepły, idealny na zimne dni, więc po prostu mu nie pasuje – wszędzie cieplutko, a przy szyi hula wiatr.

Tu jednak wychodzą minusy robienia od góry – bo jak poprawić dekolt i ramiona, jeśli były one robione najpierw? Jak przerobić sweter robiony o góry, nie prując całości?
Nie zawsze, ale się da.
W tym przypadku ścieg prosty, więc teoretycznie, sprawa też niezbyt skomplikowana.

Najprościej zrobić to rozdzielając robótkę od miejsca, gdzie jest dobrze – czyli w moim przypadku od pachy w dół. I zrobić „pod prąd”.

Jak rozdzielić robótkę?

Ja to zrobiłam tak:

  1. nabrałam oczka z jednego szarego paska tuz pod pachą na drut z żyłką – wbijałam go po prostu w każde oczko (zdjęcia nie zrobiłam, ale uzupełnię). Szarego, bo niebieska włóczka włochata trochę, więc po prostu było mi łatwiej.
  2. kiedy miałam już wszystkie oczka na drucie przecięłam nitkę niebieską ponad tym paskiem i oczko po oczku wyciągnęłam rozdzielając karczek z rękawami, od dołu.
  3. oddzieliłam w ten sam sposób rękawy od karczku i sprułam karczek

Na ten moment wygląda to tak:

jak przerobić sweter robiony od góry

Dalej, do góry chcę zrobić raglan, z dekoltem pod szyję, a nawet może z golfem – wtedy ten sweter będzie kompletny. Rękawy na pewno są za krótkie (bo były już wcześniej), a że raglan będzie krótszy, niż wcześniejsze główki, więc muszę im najpierw dorobić parę pasków.

Co z tego wyjdzie? Będę pokazywać.

A teraz książkowo:

Tylko martwi nie kłamią

– doczytałam kryminał Katarzyny Bondy.

Nie wiem ile ma stron ta książka w wersji papierowej, ale przypuszczam, ze jest gruba – miałam wrażenie, że czytam i czytam, a licznik na Kindlu stoi jakby zaczarowany…Nie wiem na ile wpływ na to miał fakt, że nie byłam w stanie się wciągnąć, ale szło mi naprawdę mozolnie.
W sobotę jednak zrobiłam sobie dzień leniuchowania i druga połowa książki poszła za jednym zamachem.

Podsumowując, moja ogólna ocena tej książki jest pozytywna. Bez zachwytów, ale pozytywna.

Dlaczego?

Poza głównym wątkiem, czyli próbą rozwikłania zagadki morderstwa, spory fragment powieści odnosi się do tła psychologicznego i bardzo zagmatwanych relacji rodzinnych (uwielbiam). Bohaterem jest bowiem policyjny profiler. Po drugie jest w niej trochę historii Katowic i obraz społeczeństwa tam żyjącego – to mnie też bardzo ciekawi.

Czasem w ogóle zastanawiam się, czy nie minęłam się z powołaniem i zamiast na weterynarię, której kompletnie nie czuję, nie powinnam była iść na jakąś psychologię, czy socjologię.

Niesamowicie kręcą mnie tematy związane z ludzką psychiką i tym, co na nią wpływa.

A na koniec moje odkrycie ostatniego tygodnia 

Storytel.pl

Wystarczy założyć sobie konto i tysiące audiobooków i trochę mniej ebooków czeka na przesłuchanie lub przeczytanie – jest ich naprawdę mnóstwo, są też po angielsku, są typowo rozrywkowe, są edukacyjne. Szaleństwo.

Zasada korzystania podobna do Spotify, tylko zamiast muzyki są książki. Abonament ok 30 zł – więc całkiem znośny.

Słuchać można w drodze do pracy, w poczekalni u lekarza, no i przy dzierganiu. Niestety czasu nie dorzucają w pakiecie 🙂