Dziergadanie

yarn along – powrót

Ostatnio wypadłam z blogowego życia, bo mnie prawdziwe osaczyło za bardzo. Do tego pogoda, przy której nic się nie chce, więc i dzierganie jakoś nie szło 🙂 Jednym słowem zastój na wszystkich frontach.
Ale jak to zwykle bywa po burzy przychodzi spokój  – i ja mam nadzieję, że teraz przynajmniej chwilę odsapnę przed wakacjami.
Zatem – robótkowo- ilość ufoków się powiększyła – sukienka, szal, niebieskie coś… robiłam tak bez przekonania, to i nie szło – a na blogach takie cudne włóczki, sweterki, nowe sklepy… no i mi się zachciało czegoś nowego. A że na szaleństwa nie mogę sobie pozwolić, to takie malutkie zakupy w włóczki warmii – mięciutkie fuksjowe na letni sweterek i len na spróbowanie bo jeszcze nie miałam okazji.
No i nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała – obu na raz:)))
Na chwilę obecną wygląda to tak (kolory od czapy bo fotka telefonem po nocy…fuksję widać w linku a len jest o taki )

Uszyłam tez torbę, której nie obfociłam i kończyłam swoja dżinsową – tryb niedokonany, bo mi się nie spodobał pasek i zapadła decyzja o zrobieniu z niego dwóch – i na tym stanęło… bo poprawiać nie lubię prawie tak samo, jak zszywać dziergadełek.

Książkowo – mały przestój – bo raz, że z szydełkiem w ręku czytać nie potrafię, a dwa, że nadrabiam Grę o tron w wersji HBO – no się nie rozerwę i już 🙂
Ale w “czytaniu” jest Zapomniany Ogród, który się przewijał w zabawie u kilku osób i “Bieganie metodą Gallowaya”. Obie w stadium początkowym, więc póki co tylko tyle.

  1. Mnie tez stale kusi cos nowego, co blog to nowa inspiracja. Trudno nie dac sie skusic. Sliczne to biale co robisz (sliczny wzor). Pozdrawiam Beata (z http://www.modanabio.com)

  2. Cieszę się, że wróciłaś do zabawy.
    Zapomniany ogród bardzo mi się podobał (czytałam już dość dawno), mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona.
    Fajne prace masz na tapecie – ciekawi mnie co będzie z tych ananasków.
    Pozdrawiam

  3. Joanna Cosel pisze:

    Kolorki rzeczywiście od czapy (stwierdza po porównaniu koloru na Twojej fotce i w sklepie), ale za to wzory fajne 🙂

    PS. doskonale rozumiem Twoją potrzebę zaczynania nowych rzeczy, mnożenia ufoków, niechęci do zszywania i szczerej nienawiści do poprawek. Mam identycznie!

  4. Gra o tron, zarówno serial jak i książka bardzo wciągające 😉 polecam. Ananaski zapowiadają się smakowicie i z niecierpliwością czekam na skończone robótki.
    pozdrawiam
    włóczkiwarmii

  5. edi-bk pisze:

    No nareszcie jakaś notka bo już miałam prywatnie Cię nękać 🙂 Ananasy to taka bardzo popularna bluzka z Małej Diany? Ja się przyznam , że to jeden z niewielu wzorów szydełkowych których nie znoszę robić. Mam w planach sukienkę Escada, włóczka, schemat, tłumaczenia naszykowane od 3 lat i nie mogę się przełamać przez ten ananasowy dół ! Na len tez mam ochotę więc recenzja mile widziana. Grę o tron mam zamiar obejrzeć bo mi dziecko przyniosło właśnie pierwszy sezon tylko, że książki nie czytałam 🙂 Ściskam Cię bardzo

    1. A ja ten wzór chyba najbardziej lubię:) większość moich szydelkowych udziergów to ananaskowe własnie. I tak to ta bluzeczka z malej diany – ta będzie jak dobrze liczę nr 8:)
      Gra o tron to taki przypadek, że ja tak naprawdę tez mam dylemat bo jestem mniej więcej na tym samym etapie z książką i z serialem – czy czytać i oglądać bez zaskoczenia czy oglądać i czytać bez zaskoczenia bo wyjatkowo wierna adaptacja póki co, a widzę jakie emocje wzbudza każdy kolejny odcinek – i dlatego wyjątkowo chyba wygra serial.
      O nitce póki co moge powiedziec że na surowo jak papier – sztywna twarda i drapiąca – ale po praniu ma zmięknąć – jak zrobię to na pewno napiszę więcej:)
      buziaki

  6. Sylwia pisze:

    Fajne włóczki kupiłaś:) Cena odpowiednia na moją kieszeń, chyba lepiej im się przyjrzę 😀 Z czytaniem u mnie też słabo 🙂

  7. Wiola B pisze:

    Niestety wcięło mój piękny komentarz, więc powtórzę, iż niemożliwym jest dla mnie robić na drutach i czytać przy wymagających uwagi wzorach, za dużo potem błędów , a poza tym za bardzo lubię obie te czynności i wolę poświęcać im czas osobno:) Zapomniany ogród jest w kolejce do przeczytania a Metoda Gallowaya czeka na półce, pozdrawiam:)

    1. Ja przy skomplikowanych wzorach też bym miała problem z czytaniem, ale jak coś nudnawego to czytanie pomaga. Choć nie da się ukryć że wolę czytać bez przeszkadzajek – ale to już luksus w moim przypadku bo z czasem to cienko 😉

  8. szyleczko pisze:

    Ja czytam głównie w tramwajach, bo wieczorami z kolei nadrabiam kolejny sezon "Desperate Housewives" 😉 Ale czytam – zaczęłam na nowo, bo więcej mam czasu, i też wróciłam do akcji Maknety :):):)

    1. ooo desperatki – tez bym obejrzała:)
      Tramwajów u nas (jeszcze) nie ma a ja i tak na piechotę latam albo rowerem wie nie poczytam – ale wrócę do drutów to i czytanie wróci:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *