miesięczny urobek – hurtem + yarn along

with 13 komentarzy

I znowu miesiąc trzasnął… i to nawet nie to, że nie miałam czasu napisać… to to, że mimo, że już mam aparat, nadal nie mam zdjęć – no załamać się idzie naprawdę! zwłaszcza jak poodwiedzam blogi innych dziewczyn, gdzie takie sesje, że o matko! No ale co poradzić? Chyba przyjdzie mi zainwestować w porządny statyw, iść gdzieś w las, co by sensacji na podwórku nie robić i samą siebie obfocić…
Póki co pokażę co mam… 
Po pierwsze sukienka z dresówki – nieskromnie napiszę, że bardzo udana – teraz jest już ok. Wykrój z Papavero – odrobinkę zmodyfikowany w rękawach.

Po drugie sweterek pasiasty – tu już zdjęcie na ludziu nie wyszło zupełnie, bo w domu nie mam gdzie stanąć, żeby choć trochę złapać kolory, nie łapiąc jednocześnie całego bajzlu w tle – na plaskato zresztą też nie do końca… :/ ale coś widać – włóczka -Jeans 3 kolory – ok 6 motków

A po trzecie –  to co w trakcie – dorwałam bardzo sympatyczną nitkę – akryl, który wygląda jak bawełna, a jest mięciutki jak bambus – Himalaya Mercan Sport – improwizuję na całego, więc co wyjdzie się okaże :)))
I już wiem, że ta włóczka się świetnie nada na golfiki i czapki dla moich wrażliwych panów ;))
Kocisko też tylko czeka aż się odwrócę, żeby się uwalić na „kocyku”

Aha i jeszcze dodam, że przerobiłam sobie Stormwinda z poprzednich postów – zrobiłam bez poszerzania z tyłu i teraz jest bardzo ok – ale zdjęcie na płasko niewiele się różni od tego wcześniejszego, więc sobie daruję…

Na koniec książka – w zeszłym tygodniu byłam na tak przepotwornie nudnym szkoleniu, że przeczytałam całą książkę – „Dziewiętnaście minut” Jodi Picoult. W sumie to dobrze, że było nudno, bo trudno mi było się oderwać. Książka jak to u niej dotyka jakiegoś problemu psychologicznego i tym razem nie mam nic do zarzucenia – żadnych przesłodzeń, szczęśliwych zbiegów okoliczności itp. A tak dała mi do myślenia, że jeszcze nic nowego nie czytam. W skrócie – dotyczy przemocy w szkole i tego jak bardzo to, co wydaje się najlepsze rodzicom, odbiega od uczuć i oczekiwań dzieci…. jak mało o sobie wiedzą… i jak wielką tragedią może się skończyć taki brak zrozumienia – jednym słowem – polecam !!

  • Moje zdjecia tez zwykle sa takie sobie… Ale widze, ze sporo porobilas i bardzo ladnie 🙂

  • W sukience się zakochałam. musze koniecznie cos takiego dla siebie wyczarowac. a warkocze w ostatniej robotce juz rozbudziły moją wyobraźnię.

    • Czaruj czaruj bo jest naprawde łatwiutka do zrobienia a praktyczna i wygodna 🙂
      Warkocze to oszukańce – to taki ażur jest 🙂

  • I sukienka, i sweterek, i nowo zaczęta robótka… po prostu świetne.
    Pozdrawiam

  • Sukienka rewelacja! Sweterek na płasko też, a do książki właśnie mnie przekonałaś 🙂

  • Ślicznie sweterek Ci wyszedł 😉 A co do zdjęć, to ćwiczenie czyni mistrza. Moje zdjęcia nie są idealne, sporo im brakuje, ale jak mam okazję to strzelam fotki, żeby sobie chociaż trochę warsztat poprawić 😉

    • Tez mam taki zamiar – choć w domu naprawdę mam trudne warunki bo pokój tramwaj, prawie żadnej pustej ściany i albo ciemno, albo mega jasno (zachodnia wystawa). Musze bardziej stanowczo na fotografa wpłynąć 😉

  • Merynosy nie gryzą nawet najwiekszych wrazliwców. A twoje robótki bardzo ciekawe.

    • dziękuję 🙂 Moje towarzystwo jakieś takie delikatne i nieprzewidywalne bo raz wełna jest ok a za chwilę czysty akryl drapie…

  • Ala ładne robótki u Ciebie! Precyzyjne, w przyjemnych dla oczu kolorach, gratuluję!