yarn along

with 6 komentarzy

Tadam – wreszcie wpis z fotkami na ludziu!!!

Wczoraj przypadkowo miałam na sobie najnowszy udzierg i aparat i chętnego do porobienia zdjęć :))

Udzierg – improwizacja od początku do końca – nie przymierzałam w trakcie, nie liczyłam oczek ani rzędów, ażurek najprostszy z możliwych…robiłam do wykończenia włóczki  i efekt sam w sobie całkiem udany – efekt na ludziu… hmm no tu już efekt znacznie gorszy, ale to nie wina sweterka tylko ludzia – kolejny model, który nie jest dla mnie dobry… ech te dysproporcje ;))
ale mimo to chyba będę go nosić, a z pewnością powtórzę z nieco (a właściwie całkiem dużo) głębszym dekoltem.
Włoczka też bardzo ciekawa – akryl o wyglądzie bawełny, bardzo mięciutki, sprężysty i nawet wydajny – Himalaya Sport – poszły prawie 3 motki po 100g a rozmiar 42 około.
Będzie fajna na czapki i szyjogrzejki  dla moich wrażliwych chłopaków.

Czytelniczo nadal „Lawendowy pokój”, który coraz bardziej mi się podoba – jedna z niewielu książek, w trakcie czytania której zaznaczam sobie zdania…myśli. Jak pisałam tydzień temu to opowieść o księgarzu prowadzącym aptekę literacką – na różne dolegliwości „przepisuje” książki. Jednocześnie opowiada swoją historię – mam wrażenie, że w tej książce każdy może znaleźć fragment siebie. Mnie trafił jeden fragment… jakby żywcem z mojego życia, tak prawdziwy, że  aż bolesny…
I co kawałek jakieś zdanie, które naprawdę daje do myślenia…
Czytał ktoś? bo ciekawa jestem czy to tylko ja tak mam.
Jak skończę to sobie powyciągam te fragmenty i tu wrzucę „ku pamięci”

I na koniec jeszcze chwalipięctwo – z opóźnieniem, bo poprzednio zapomniałam – kolejny schodek na biegowej drabince – zmierzyłam się z półmaratonem i dobrnęłam do mety mimo, że było bardzo upalnie, mimo, że trasa niemal jak w biegu górskim i mimo, że w połowie drogi skończyła się woda…