Testowanie wzorów robótkowych

with 4 komentarze

Dwa tygodnie od ostatniego wpisu, a strzeliło jakby 2 dni…
Moje druty śmigały jak szalone, ale niewiele mogę pokazać, gdyż większość to robótki testowe.
A testy z reguły maja to do siebie, że prace wykonane podczas ich trwania, są ujawniane światu dopiero w momencie opublikowania wzoru. A to czasem trwa dłuuugo…

Dlatego dziś zamiast testowych robótek, będzie wpis o testowaniu. Bo wiele osób nawet nie wie, że takie testy mają miejsce, a i te które wiedzą, nie wiedzą z czym to się je.

testowanie wzorów

Na czym polega testowanie wzorów robótkowych?

W skrócie mówiąc na sprawdzeniu czy autorka (bo nie spotkałam jeszcze wzorów napisanych przez faceta) nie zrobiła błędów w opisie wykonania danej rzeczy. Czy wszystko jest jasne i czy wszystko się zgadza.

Wydawać by się mogło, że pisząc swój wzór nie sposób napisać go źle. Jednak praktycznie jest niemal niemożliwe, napisać wzór bezbłędnie. Wzięłam udział w kilkunastu, a może i nawet już w ponad 20 testach i nie przypominam sobie, żeby nie pojawił się żaden problem. Czasem są to tylko literówki lub jakiś zagubiony skrót bez wyjaśnienia, czasem istotne pomyłki, a zdarza się i tak, że test jest wstrzymywany, bo jakiś fragment jest zupełnie do wymiany.

Poza tym, jeśli opisujemy to, co sami wymyśliliśmy, część informacji mamy w głowie lub są dla nas oczywiste i wydaje nam się, że osoba czytająca wzór też to wie – np. żeby uciąć nitkę w określonym miejscu.
Testerzy to wyłapią 🙂

Czym nie jest testowanie wzoru?

Nie jest okazją do przygarnięcia darmowej kopii wzoru.
W testach, w których brałam udział klika razy miały miejsce lekkie spięcia, kiedy osoba testująca robiła np.inny ściągacz, bo ten ze wzoru jej się nie podobał, dodawała wcięcie w talii, robiła z innej włóczki niż zalecana, nie robiła próbki itp.
A celem testu oprócz wyłapania błędów jest również sprawdzenie czy autor się nie machnął w obliczeniach, czyli czy na podstawie uzyskanej próbki, wychodzą zaplanowane wymiary.

Czy każdy może być testerem wzorów?

NIE! I nie zamierzam czarować, że jest inaczej.

Nie będzie pożytku z osoby, która:

  • dopiero uczy się dziergania i nie umie czytać wzorów
  • nie ma na tyle doświadczenia, żeby wyłapać, że np. zamiast oczka prawego, jest lewe
  • ma tendencje do dodawania swoich trzech groszy do robótki i nie potrafi się przed tym powstrzymać
  • nie potrafi czytać ze zrozumieniem (głównie wymagań autora).

Czy więc, trzeba umieć wszystko?

NIE!  Trzeba mieć nieco więcej niż podstawowe umiejętności w dzierganiu i doświadczenie w pracy z wzorami.
Ale nie trzeba umieć wszystkiego. W końcu wzory też nie są dla wszechwiedzących!

Jeśli jednak jakiś fragment jest niejasny i zgłosi to kilka osób, to znak, że coś trzeba zmienić.

Jakie są plusy bycia testerką wzorów?

Ja z każdego testu, w którym wzięłam udział wyniosłam przynajmniej jedną nową umiejętność, jakąś technikę, jakiś trik, jakiś pomysł.
Nabiera się doświadczenia w pracy z wzorami, dzięki czemu potem łatwiej podjąć wyzwanie spisywania swoich wzorów.
Pracując z różnymi projektantami, mamy okazję poznać różne metody spisywania wzorów.
Dla mnie zaletą jest również to, że poznając od podszewki wzory danej projektantki, inne mogę brać w ciemno, bez ryzyka, że się rozczaruję.

Teoretycznie plusem jest również przedpremierowe posiadanie jakiegoś projektu, choć jeśli się solidnie podchodzi do testu, to nie zawsze efekt jest zgodny z oczekiwaniem.

Ale test to test – trzeba zrobić dokładnie tak, jak jest we wzorze.

Przyznam się, że mniej więcej połowa rzeczy, które zrobiłam w ramach testów, albo znalazła nowy dom, albo po zakończeniu testu została przerobiona.

Jak zatem zostać testerką wzorów robótkowych?

Po pierwsze trzeba wiedzieć, że testerki są poszukiwane. Informację o tym projektantki najczęściej ogłaszają na swoich profilach w mediach społecznościowych lub w grupach na Ravelry
Na Ravelry jest też kilka grup typowo testowych, gdzie można się ogłaszać i zgłaszać.

Każdy autor wzoru z reguły szczegółowo opisuje jakie są jego oczekiwania.

Zanim więc się zgłosisz, przeczytaj dokładnie, czy będziesz w stanie im podołać.

Najważniejsze z nich to deadline – czyli termin, do którego test musi się zakończyć.
Zwróć uwagę, że nie chodzi tu o zakończenie dziergania – przeważnie koniec testu oznacza, że dana rzecz została wykonana, zblokowana, zmierzona i sfotografowana.
Tak, aby w momencie publikacji wzoru, potencjalni jego nabywcy mogli zobaczyć od razu kilka projektów wg niego wykonanych.
Zwróć też uwagę jakie są wymogi odnośnie pokazywania fragmentów lub całej pracy – przeważnie testy są „tajne”, czyli nie chwalimy się, dopóki autorka nam nie da pozwolenia.

Minusy testów

Lojalnie uprzedzam – testowanie uzależnia!

To taki wyższy poziom przyjemności, kiedy samo dzierganie przestaje wystarczać. Ja od dawna obiecuję sobie nie angażować się w kolejny, nie zaglądam na grupy, ale niektóre testy mnie same znajdują i większości nie potrafię się oprzeć. Postawiłam jednak sobie jeden warunek – nie kupuję włoczki na testy – jeśli mam odpowiednia – robię. Jeśli nie… sorrry 😉

Drugi minus – nie można od razu pochwalić się swoją pracą!

Bo własnie dotarłam do miejsca, w którym bardzo chciałabym pokazać mój najulubieńszy obecnie kardigan, który jako jeden z niewielu udziergów testowych wyszedł za pierwszym podejściem, mimo, że niechcąco wyszedł większy niż się spodziewałam, ale przez to jest taki fajny.

Obawiam się jednak, że nieprędko będę mogła to zrobić…

Dobiega tez końca test mojej czapki, którą pokazałam na fejsbuku, tuz przed końcem roku – kto nie widział, a ciekawy niech pędzi zobaczyć – wzór jak dobrze pójdzie w weekend będzie opublikowany 
A jeśli ciekawa jesteś innych moich testowych prac – zapraszam tutaj

Zapraszam tez do zapisywania się na listę mailingową (jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś) – moje czytelniczki przeważnie pierwsze dowiadują się o nowościach i niespodziankach tylko dla nich.
Pierwszy prezent otrzymasz od razu – wzór na moją pierwszą chustę 🙂

wzór darmowy chusta