Pierwsza edycja kursu – podsumowanie

with Brak komentarzy

Dzisiejszy wpis będzie trochę małorobótkowy, ale będzie, ponieważ mam nadzieję, że pomoże wielu z Was, które miewają chwile zwątpienia, spadki wiary w sukces lub co gorsza spadek wiary w siebie. Będzie dużo czytania

Ponad miesiąc ciszy na blogu wcale nie oznacz bowiem, że nic się nie działo!

Działo się tak dużo, że nie starczyło czasu być tutaj.

Po ponad roku przygotowań, wahań, zwątpień i zaczynania od początku, wreszcie …

Mam swój sklepik

a w nim to co wydawało się niemal niewykonalne – mój własny kurs z prawdziwego zdarzenia.

Dumna jestem przeokrutnie, bo zrobiłam go sama od początku do końca. To, że popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy, wpadki i gafy, traktuję tylko i wyłącznie jako naukę. Choć przyznam, że było kilka chwil, kiedy sama sobie mówiłam „na cholerę ci to było!”

Kto mnie choć trochę poznał, wie, że jestem fanką Pani Swojego Czasu, która jest jedną z matek chrzestnych mojego marzenia.

  • Ola uczy o tym że, słonia trzeba zjadać po kawałku
  • Jej motto – zrobione jest lepsze od doskonałego – stało się również moim
  • Jej kurs o tym jak nie odkładać na później, dał mi wystarczająco dużego kopa, żeby nie wysiąść po drodze

Za ile sroczych ogonów łapałam wcześniej, to nawet nie będę wspominać. O tym, że tych ogonów było za dużo, też nie muszę prawda? Zanim sama się odważyłam, przerobiłam też kilka kursów…

Jak korzystać z Ravelry

Ten kurs był moim pierwszym zrealizowanym pomysłem. Przeznaczony dla osób, które nie znają angielskiego i przez to nie wiedzą jak korzystać z Ravelry. Dość spontaniczny, ale całkiem pomocny kurs video, gdzie krok po kroku pokazuję, jak założyć konto i jak korzystać z poszczególnych funkcji. Kurs jest ciągle dostępny i całkowicie bezpłatny 🙂

Naturalną jego kontynuacją miał być kurs rozumienia wzorów robótkowych napisanych po angielsku.

Ale jak zabrałam się za jego tworzenie, to stanęło przede mną tyle gór, że szczerze przyznaję, stchórzyłam.

Przeszło mi dopiero po wspomnianym kursie Oli, kiedy uświadomiłam sobie wszystkie obawy, które za tym stoją, zrozumiałam że tak naprawdę szukam wymówek zamiast rozwiązań, a potem zrobiłam plan, podzieliłam pracę na etapy, wybrałam co ważne, a co pilne i … wzięłam za robotę.

Jak zrozumieć wzory robótkowe?

Dziś kiedy pierwsza testowa edycja właściwie dobiegła końca, mogę sobie nieskromnie powiedzieć – to była dobra robota.

A mogę, bo dostaję coraz więcej podziękowań i słów uznania 🙂

  • za odczarowanie tego magicznego świata wzorów dotychczas niedostępnych
  • za pokazanie, że to naprawdę nie jest wiedza tajemna i nie trzeba zaprzedać duszy diabłu, żeby zrozumieć te wszystkie zaklęcia
  • za to, że dałam narzędzie, dzięki któremu nie znając angielskiego można sobie śmiało poradzić z wzorami w tym języku

Jeśli jesteś jedną z kursantek – napisz proszę kilka słów w komentarzu.

Mój kurs przerobiło już ponad 40 osób – wśród nich takie, które nie znają angielskiego zupełnie, takie, które nigdy wcześniej nie korzystały z wzorów, bo nie wiedziały jak się za to zabrać, osoby w różnym wieku i ku mojemu zaskoczeniu, większość z nich to pokolenie, które w szkole miało tylko rosyjski.

To co mnie jeszcze zdziwiło, to stosunkowo małe zainteresowanie grupą wsparcia na Facebooku, która jest w pakiecie do kursu – większość osób, które tam się udzielają, chwali się sukcesami. Wcale nie szukają pomocy – czyli kurs najwyraźniej działa 🙂

Dziewczyny pokazują z dumą to, co udało się wydziergać ze wzorów  – SAMODZIELNIE !

Jeśli też chciałabyś z niego skorzystać to zapraszam (na końcu wpisu znajdziesz specjalną ofertę)

Kurs od zaplecza

Teraz mam kilka słów do tych osób, które też myślą o czymś swoim, ale się boją… Wydaje im się, że nie widzą wystarczająco dużo, aby dzielić się wiedzą z innymi. TO NIEPRAWDA!!!

Wszystko jest trudne, zanim nie stanie się łatwe!

To co dla Ciebie jest prościzną, dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę jest problemem.
Jeśli więc możesz im w tym pomóc – pomagaj 🙂

I nie zrażaj się tym, że czegoś nie umiesz ustawić czy zrobić. Jeśli chcesz – znajdziesz rozwiązanie – nauczysz się sama, albo znajdziesz kogoś, kto już to potrafi. Może nie będzie idealnie, w pełni profesjonalnie, ale liczy się wartość.

Mój kurs poszedł na gołej stronie, bez żadnych ozdobników, wodotrysków, a pierwsze kursantki swoimi opiniami i uwagami pomogły do dopieścić. Za to jego zawartość (i przede wszystkim wartość jaką dał) była wystarczającą rekompensatą za słaby wygląd.

Dziś kurs jest na ładnej platformie, dodanych jest więcej atrakcji, kursantki w ramach ćwiczenia dostają gratis wzór na chustę, który dopiero będzie opublikowany i dostęp do wszystkich dodatków i bonusów, które jeszcze powstaną.

A najbliższym planie jest mini kurs robienia rzędów skróconych różnymi sposobami.

Smaczki

Ile wtop zaliczyłam, to nawet kursantki nie wiedzą, bo część z nich udało mi się opanować, zanim się wydało.

Większość to kwestie techniczne, więc pewnie niezbyt ciekawe, ale z takich najbardziej „spektakularnych”:

  • Zapomniałam opłacić fakturę! Kurs dzieje się on line – żeby stronę z lekcjami można było otworzyć, potrzebny jest serwer. Ten, który wybrałam, na powitanie daje 14 dni na testowanie (czyli za darmo). Ponieważ testy mnie nie zawiodły, zdecydowałam się pozostać, ale o jednej rzeczy zapomniałam…dać im o tym znać…
    Dzień po publikacji kursu dostałam sms, że w związku z brakiem wpłaty usługa została wstrzymana! Wstrzymana, czyli strona się nie pokazuje – nie można kursu kupić, nie można w ogóle na nią wejść!
    A tu maile, promocja, reklama… ech.
    Na szczęście chwilę po opłaceniu faktury wszystko wróciło – może nawet nikt nie trafił na ten moment przerwy – ale stresa miałam wielkiego, bo sms przyszedł o 9 rano w sobotę. A ja poza domem i wiadomo jak banki pracują w weekend – wcale. Za to ruch w internetach największy…
  • Ustawiłam szybkie płatności, ale zapomniałam wyłączyć tryb testowy. Przez to każda próba zapłacenia tym sposobem powodowała anulowanie zamówienia. W dodatku do mnie wtedy nie docierała wiadomość, że w ogóle ktoś próbował je złożyć. Zobaczyłam je dopiero wieczorem (bo w dzień normalnie pracuję na etacie i nie mam możliwości pooglądania prywatnych biznesów) A wieczorem trudno o kontakt z biurem obsługi, więc przez pierwsze dni nie było takiej możliwości. Teraz już jest 🙂
  • Razem ze stroną kursową, przeniosłam na nowy serwer pocztę. Ale poinformować o tym fakcie program do jej odbierania też zapomniałam. Zorientowałam się, kiedy jedna z kursantek bardzo chciała mi wysłać odrobione zadanie, a ja w żaden sposób nie mogłam go odebrać. Oczywiście takie rzeczy się odkrywa jadąc pociągiem, bez komputera, chwilę potem, jak operator uroczyście informuje że pakiet internetu został wykorzystany.
  • promocja z okazji Black Friday była wisienką na torcie… W czasie kiedy pierwsza edycja się toczyła, ja sukcesywnie uzupełniałam lekcje i przenosiłam je na docelową platformę, przy okazji ustawiając to wszystko, czego wcześniej nie umiałam (pamiętasz? Zrobione jest lepsze od doskonałego). Skończyłam w środę. Przygotowałam spory kod rabatowy, ustawiłam, że ma obowiązywać tylko dla pierwszych 10 osób i tylko w ten nieszczęsny piątek. Napisałam długiego maila do zainteresowanych, niewiele krótszego do pozostałych czytelniczek newslettera, wysłałam go bladym świtem …

    O 11 napisała do mnie osoba, która bardzo chciała kupić, ale nie zdążyła. Zdziwiłam się nieco, sprawdzam, patrzę kod już  nieaktywny… Okazało się, że mamy z moim sklepem inną definicję „do”. Ja ustawiając ważność kuponu do 24.11 byłam pewna, że to oznacza cały piątek. Sklep wyłączył go dokładnie o północy…piątkowej, czyli rabat przestał działać, zanim w ogóle zaczął.

Dlatego, jeśli ktoś chciał kupić taniej, a „się nie załapał” to z okazji dnia darmowej dostawy (która u mnie i tak jest darmowa), zbliżających się Mikołajek oraz świąt – mam dziś prezent bez żadnych kuponów. Kurs w pakiecie mini i standard jest znowu sporo tańszy! Tym razem nie trzeba żadnych kuponów – cena jest zmniejszona od razu i będzie taka do samej Wigilii.

Jeśli chcesz zobaczyć więcej szczegółów klikaj w zdjęcie 🙂

A ponieważ stęskniłam się już za standardowymi postami, wkrótce wracam z udziergami – większość z nich pokazałam już na Facebooku – możesz tam zajrzeć.

 

PS. w moim sklepiku są również dostępne wzory, które dotychczas opublikowałam – po polsku. Z kodem mikołaj również tańsze o 10%.

  czapka Mirelova