Kominy dla chłopaków moich

with Brak komentarzy

I przyszedł ten czas kiedy na drutach królują kominy. Głównie kominy dla chłopaków moich – kominy w liczbie mnogiej…

Kominy bowiem to jedyny chyba rodzaj moich udziergów, które nosi Synal mój starszy.

Jak co roku więc poprosił o nowy, jak co roku, o czarny albo prawie czarny, jak co roku dwa razy zawijany, nie za gęsty, ale nie dziurawy.

Niby proste zadanie, ale wcale nie – najważniejsze jak się będzie układać. Bo on ma ich kilka i każdy ma jakieś „ale”.

Ale sprecyzować jak to będzie dobrze nie umie – więc matka próbuje ścieg, grubość drutów, włóczki różne, długość, szerokość, ale idealnego jeszcze nie zrobiła,

Póki co więc ma jaki ma czyli „może być”, ale czeka na więcej.

A jak jeden synal ma nowy, to drugi (choć zimny wychów) też chce mieć.

Zatem jest i drugi komin. Dla młodszego jedynym słusznym kolorem jest niebieski, ewentualnie ciemnoniebieski.

Całe szczęście że ażurowych mgiełek nie chcą – te zamotańce przynajmniej powstają w ekspresowym tempie (choć nudne jak flaki z olejem).

Komin grafitowy i granatowy

kominy dla chłopaków

 

komin męski

Szczegóły techniczne:
Ścieg dwustronny – znaczy na każdej stronie inny, ale można nosić na obie (z jednej prawe lewe, z drugiej same prawe)
Włóczka dość fajna – 20% wełny (wystarczająco żeby grzało, a nie gryzło) i 10% lnu (trzyma formę) – reszta akryl (można prać w pralce)

Odwyk od drutów

Ponieważ w ostatnim czasie trochę przesadziłam z drutowaniem, dziś miałam plan na odwyk. Zwyczajnie ręce mnie bolą.
  • sprułam jeden nienoszony sweter, przewinęłam z niego włóczkę na motki, wyprałam je,
  • posegregowałam szydełka,
  • poukładałam włóczki,
  • pobuszowałam trochę na Ravelry
  • i trudno – niech łapki bolą – wyciągam druty… będzie czapka 🙂