Ekspresowy komin, torba i Jeden z dziesięciu

with 8 komentarzy

Dziś środa więc motywacja do wrzucenia nowego posta.Zwłaszcza, że od poprzedniego minęło trochę czasu

Ale nie był to czas przebimbany. Część to m.in nowy wygląd bloga 🙂
Reszta to robótki, ale wyczynów pokazać nie mogę, bo to tajne testy.

Jednak jak większość dziewiarek rzadko kiedy mam tylko jedną robótkę na drutach.
W zanadrzu jest zwykle coś bezmyślnego, coś mobilnego itp…

Ekspresowy komin

dla syna – to chyba już czwarte podejście, bo wymagania chłopak ma…

ale wygląda że tym razem się udało. Nie chciał pozować, ale w zamian zrobił mi zdjęcie.

Druty 10,  podwójna nitka 2 godziny pracy 🙂

ekspresowy komin

 

Torba

W międzyczasie uszyłam również sobie torbę – wyszła bardzo fajna, mimo, że zapomniałam wszyć zamek  – przeszkadzać mi to nie przeszkadza, bo i tak noszę otwartą zwykle. Ma za to tyle kieszonek, ile lubię i jest dokładnie taka, jak trzeba 🙂

Materiał na nią kupiłam chyba z rok temu. Zbierałam się też długo – szycie zajęło może z 2 godziny…

torba niebieskatorba kieszonki

 

A co czytam?

W zeszłym tygodniu spędziłam ponad 10 godzin w pociągu i 2 w poczekalni.

Ponieważ warunki nie sprzyjały dzierganiu czytałam. A co?

„Zjawę” Michaela Punke.

Lubię przeczytać książkę zanim ewentualnie obejrzę film, bo z reguły film jest gorszy.
Nie wiem jak jest tym razem, ale i nie wiem, czy się dowiem. Bo ta opowieść jakoś specjalnie mnie nie porwała…

Może dlatego, że dopiero na koniec się dowiedziałam, że to historia prawdziwa?

Może jest za bardzo przewidywalna…

Książka opisuje przygody (choć tak naprawdę to nie jest adekwatne słowo) badacza Ameryki, który zaatakowany przez niedźwiedzia, zamiast pomocy od towarzyszy, zostaje przez nich okradziony i zostawiony na pewną śmierć.

Oczywiście przeżył i przez resztę książki śledzimy jego wędrówkę w ich poszukiwaniu.

Oczywiście pała rządzą zemsty.

Najbardziej rozczarowujące jest jednak zakończenie – ale nie będę pisać, jakby w razie ktoś jednak planował przeczytać.
Ogólnie szału nie ma…Chociaż to jest moja prywatna opinia, bo mojej Mamie się bardzo podobała.

Chichot losu

W listopadzie się chwaliłam pozytywnym wynikiem eliminacji do teleturnieju 1 z 10.
W zeszły czwartek został nagrany odcinek z moim udziałem 🙂

 

Oglądam ten teleturniej od samego początku i ze wszystkich kategorii dwie niezmiennie sprawiają mi problem – historia i mitologia.
Już na eliminacjach jedyna odpowiedź której nie znałam to jak się nazywał mitologiczny potwór, któremu ktoś tam uciął głowę…
I przez cały czas myślałam o tym, żeby mi się one nie trafiły…żartowałam, że pierwsze pytanie historia, drugie mitologia i tyle mnie widzieli…

Historii nigdy nie lubiłam, nie lubię, zupełnie mnie nie interesuje i w mojej pamięci po prostu nie ma dla niej miejsca.

Nie cierpię jak ktoś ciągle wraca do przeszłości, marudzi co by zrobił inaczej, co by było gdyby.
Ja tylko wyciągam wnioski, zapamiętuję naukę i żyję dalej – żyję dniem dzisiejszym i myślę o jutrze,
Wychodzę z założenia, że czasu cofnąć się nie da, więc szkoda czasu na oglądanie się wstecz.

Dla spokojności sumienia jednak, kupiłam sobie tablice historyczne. Po kilku podejściach stwierdziłam, że to nie ma sensu… i tak wszystko mi się miesza, a większości wydarzeń nie mogę nawet umiejscowić w odpowiednim wieku.

I co?

Trafiłam historię TRZY razy??

Tego się nie spodziewałam :)))

Wstydu nie ma – na pytania, na których poległam, odpowiedzi nie znał nikt z moich znajomych. Nie walnęłam żadnej głupoty i nie dałam ciała na pytaniach ze swojej działki.

Przygoda była przednia, poznałam Pana Tadeusza Sznuka, no i będę w telewizji :))

O co chodzi z tym chichotem?

W drodze powrotnej zaczęłam czytać książkę, którą kupiłam 2 dni wcześniej i nie wyjęłam z torby.

Książkę pt. „Potęga podświadomości”.

Ci którzy znają tą książkę pewnie mogą się domyślić, jakie uczucia mnie ogarnęły…
Że też nie czytałam jej jadąc na nagranie !!
Wychodzi na to, że sama sobie tą historię ściągnęłam na głowę 🙂

Co do samej książki – są momenty, kiedy mi zalatuje wciskaniem kitu i Kaszpirowskim, ale przyznać muszę, że daje do myślenia.

I w wielu miejscach się z nią zgadzam (na podstawie własnych doświadczeń).

PS. Gdyby ktoś miał ochotę sprawdzić czy zna odpowiedzi na moje pytania, to emisja zaplanowana jest na 22 marca.

 

Podobało Ci się? Udostępnij :)

8 Responses

  1. Annette ;-)
    | Odpowiedz

    Gratuluję. Kiedyś oglądałam ten program regularnie, przestałam po serii powtórek, ale odcinek z Twoim udziałem chętnie obejrzę.

  2. Juju Frywoliartspace
    | Odpowiedz

    🙂 Brawo za odwagę i udział 🙂 ja chyba w życiu nie miałabym takowej 😉 o potędze nie słyszałam trochę budzi we mnie niepokój, że mogłabym za bardzo wziąć ją do siebie 😉 Pozdrawiam serdecznie

    • pawie oczka wojkam5
      | Odpowiedz

      dzięki – u mnie nei brakowało odwagi tylko konsekwencji. Gdyby nie syn który zgłosił się jak tylko skończył 18 lat, pewnie dalej bym mówiła – kiedyś się zgłoszę 🙂
      A podświadomość to naprawdę potęga – i warto nauczyć się ją naprowadzać na dobre ścieżki 🙂
      pozdrawiam 🙂

  3. pawie oczka wojkam5
    | Odpowiedz

    Dziękuję bardzo za miłe słowa 🙂

  4. Grażyna Balczeniuk
    | Odpowiedz

    Potęgę…. sporo już lat temu kupił mój tata a my z siostrą wręcz kserowałyśmy do czytania. A pierwszy raz spotkałam się z pojęciem potęgi podświadomości jeszcze dawniej, na zajęciach z rebirthingu. Myśl jest twórcza! Gratuluję dostania się do teleturnieju!

  5. makneta
    | Odpowiedz

    Kamilo, też właśnie niedawno kupiłam sobie Potęgę Podświadomości, ale nie zaczęłam jeszcze czytać.
    Torba i otulacz bardzo fajne.
    Gratuluję odwagi i oczywiście dobrego występu.

Dodasz coś od siebie?