Sweter z żakardowym karczkiem

with Brak komentarzy

Od dawna z lekkim ukłuciem zazdrości podglądałam żakardowe cuda, jakie z kolorowych nitek dzierga Magda, za każdym razem odgrażałam się, że w końcu też sobie zrobię. Zrobiłam dwie czapki – niestety za małe, a zrobienie wymarzonego swetra ciągle odwlekałam, bo nie oszukujmy się, taki karczek raczej nie wyszczupla górnych partii sylwetki, a ja i bez tego mam tam nadmiar.

 

Aż moje oko przyciągnął Vintersol i  to w tym właśnie wykonaniu (cały projekt tutaj)

Wzór na karczku „nie schodzi” daleko, więc była szansa, że nie zrobi ze mnie kulturysty.

Kiedy przeczytałam jaką ma konstrukcję, bez dłuższego zastanawiania kupiłam wzór, rzuciłam wszystko inne i zaczęłam robić.

Zwłaszcza, że właśnie weszłam w posiadanie tej samej włóczki.

Sweter Vintersol

Zacznę od tego, że taki karczek to mój debiut, więc nie uchroniłam się przed kilkoma wtopami. Napisze o nich, abyś Ty mogła skorzystać z moich doświadczeń.

Ten model ma dość sprytną konstrukcję, która się koniec końców bardzo przydała.

Zaczyna się bowiem od dołu karczku (mniej więcej na linii biustu/pach) i robi w kierunku dekoltu. Potem z dolnego brzegu karczku nabiera się oczka na rękawy i na resztę swetra i robi w dół.

Po pierwsze więc, w najtrudniejszym technicznie etapie mamy stosunkowo mało na drutach, co przy przekręcaniu robótki i dwóch (a nawet trzech, gdy się robi dokładnie z wzoru) kłębkach, ma znaczenie.
Po drugie można od razu ocenić, czy się trafiło w rozmiar i czy jest sens robić dalej.

Włóczka Holst

Ponieważ dopiero co weszłam w posiadanie całej cewki granatowego (a jakże) Holsta Supersoft oraz cudnie musztardowych moteczków Holsta Tides, a dodatkowo okazało się, że mam zestaw alpaki w prawie takich samych kolorach (bo kto by spamiętał, co w pudłach mieszka), to wpadłam na pomysł, aby przy jednym projekcie pozbyć się dwóch włóczek z zapasów.

Połączyłam więc obie nitki, zrobiłam próbkę (!)  – wyszła idealnie – wymiary jak we wzorze, a dwie nitki dały cudny efekt.

Ale trzeciego koloru ani Holsta, ani alpaki nie miałam.

Na gałązki wzięłam więc zwykłą wełnę o podobnej grubości…

żakardowy karczek

Poszło całkiem sprawnie – pierwsza przymiarka po zrobieniu karczku – rozmiar wydawał się trafiony, więc szybciutko poleciałam w dół.
A w dół to same prawe, więc poszło błyskawicznie.

 

Założyłam korpusik – niby ok, ale… miałam rację, wydawało mi się 😉

Mój wewnętrzny kontroler jakości pokręcił nosem.

O czym nie pomyślałam?

  • musztardowa włóczka jest odrobinkę grubsza od granatowej
  • śliwkowa jest odrobinkę grubsza od musztardowej, ale za to innej bajki – też wełna, ale inny skręt, sprężystość…

W ten sposób, nawet gdybym użyła tylko jednej z tych dwóch włóczek, to karczek wyszedłby ciut grubszy niż reszta. Logiczne.

Ale przecież robiąc żakard, drugi kolor „ciągnie się” równolegle po lewej stronie!

Zatem tworzy się jakby dodatkowa warstwa – u mnie z najgrubszej włóczki w zestawie – tiaaaa

nauczka nr 1 – włóczki do żakardów powinny być z tej samej bajki.

To jednak ostatecznie bym była w stanie zaakceptować – różnicę w grubości było bardziej czuć niż widać.

Jednak w kilku miejscach, gdzie odstępy między kolorami były większe, ściągnęłam za mocno. Porobiły się falbanki.

nauczka nr 2 – pilnuj napięcia nitek

Do tego jeszcze stwierdziłam, że ta musztarda daje zbyt duży kontrast … i decyzja zapadła – karczek do poprawki.

Na zdjęciu słabo, ale widać wszystkie trzy mankamenty.

żakardowy karczek vintersol

 

Ponieważ połączenie Holsta z alpaką było grubsze niż dwie nitki Holsta, postanowiłam domówić jeszcze jeden kolor tegoż, a w oczekiwaniu na dostawę, zaczęłam robić rękawy.

I zrobiłam  – zanim sklep w ogóle wysłał włóczkę.

Niepomna nauczki nr 1 wygrzebałam więc z szafy inną włóczkę, o podobnej grubości, ale zupełnie innym składzie, za to w podobnym kolorze co dół i zaczęłam karczek po raz drugi – musztarda tym razem poszła na gałązki.

A że w międzyczasie naoglądałam się różnych sposobów robienia żakardu –  na jednym palcu, na dwie ręce, przy pomocy naparstka, przekładając nitki… to po kolei testowałam każdy z nich, pamiętając oczywiście, by tym razem zbyt mocno nie naciągać.

I pamiętając żeby na dłuższych odcinkach przeplatać tą wolną nitkę…

I co? Wyszło po pierwsze krzywo, po drugie miejscami za luźno, po trzecie…kto by się spodziewał… zupełnie inna nitka zupełnie się nie nadaje.

nauczka nr 3 – trzymaj się jednej metody

– najpierw przetestuj jaka metoda robienia pasuje ci najbardziej. I jak zaczniesz jedną, to się jej trzymaj przez całą robótkę!

No pamiętaj o pozostałych nauczkach 😉

Sprułam karczek po raz drugi.

Włóczka nadal nie dotarła, więc po prostu odpuściłam sobie trzeci kolor i na tle całości zrobiłam musztardowe gałązki. Jedną metodą – na dwie ręce.

Zrezygnowałam też z ozdabiania dołu i rękawów.

sweter z żakardowym karczkiem

Sweter jest megaciepły i mimo, że jest z czystej wełny i alpaki i czuć bardzo naturę tych włókien to jestem go w stanie nosić na gołe ciało.

 

żakardowy karczek

 

Wyszedł odrobinkę przyduży – co w przypadku takiego swetra nie było jakoś szczególnie uciążliwe.

Po praniu jednak wrzuciłam go na chwilę do wirówki i ….wyjęłam po całym cyklu (ups)!

Sfilcował się oczywiście – ale tylko trochę.

I wyszło mu to zdecydowanie na dobre – jest lepiej dopasowany i jeszcze cieplejszy.

 

Teraz kilka rad dla początkujących żakardzistek:

  • łatwiej nauczyć się żakardu robiąc w okrążeniach
  • żeby było łatwiej kontrolować naprężenie nitki wywiń robótkę na lewą stronę i rób dalej prawą stronę, ale jakby od środka
  • co kawałek najlepiej od razu przy zmianie koloru, rozprostuj robótkę na drucie, żeby nitki się naciągnęły i ewentualnie był czas na korektę naprężenia
  • poćwicz sobie kilka metod, ale trzymaj się jednej w jednej robótce
  • wygodniej robi się na mniej śliskich drutach
  • łatwiej się nauczyć na grubszej włóczce

Ale warto spróbować – może nie od razu sweter – choć ten jest naprawdę przyjazny, ale czapka na pewno się uda.

Frajda jest ogromna – i satysfakcja też 🙂

Oczywiście oderwać się nie można – spróbujesz?

 

PS. Plan pozbycia się dwóch włóczek z zapasów nie wyszedł – poszła tylko połowa alpaki i mniej niż połowa Holsta, Ta druga się chyba nie kończy, naprawdę niewiele ubyło z cewki.