Włóczka Holst i sweter Darkwater

with 4 komentarze

Dziś zaplotę trzy tematy w jedną opowieść i zaproszę Cię do:

  • poczytania o niezwykle wydajnej włóczce Holst 
  • posłuchania o mojej trudnej miłości z żakardem i o popełnianiu ponownie tych samych błędów — jest nowy odcinek podcastu!
  • obejrzenia, co z tego wszystkiego powstało

Zanim jednak przejdę do opowieści, zacznę od końca, czyli od pochwalenia się efektem.

Sweter Darkwater z żakardowym karczkiem

sweter darkwater

Wzór wymyśliła Jennifer Steingass (knit.love.wool) – zobacz oryginał Darkwater

To jeden z tych wzorów, które od pierwszego wejrzenia mnie zaczarowały.

Masz tak czasem?

Że spojrzysz i już wiesz, że musisz to mieć? Natychmiast!

 

Ja dość rzadko, ale jak już się trafi, to nie ma zmiłuj.

Ten mnie trafił do tego stopnia, że byłam gotowa rzucić wszystko i robić.

Ale nie było tak prosto…

 

Zgłosiłam się nawet do testowania, ale (na szczęście) nie zostałam wybrana.

Czekałam (nie)cierpliwie, bo testerek było mnóstwo i każda wersja wzmagała moje pragnienie posiadania go.

A tu, klika dni przed planowaną premierą, gruchnęła informacja, że będzie poślizg i zamiast na początku grudnia, wzór będzie gotowy dopiero w Nowy Rok.

Jak żyć???

W końcu o północy w Sylwestra z drutami i włóczką w gotowości, zamiast pić szampana, odpaliłam Ravelry.

A tu … nic.

Sprawdzam Instagram, może jest jakaś wiadomość. NIC.

Odświeżam raz i drugi. Tu i tam. NIC!!!

 

Myślę… może to jakiś znak?

 

Z braku lepszego zajęcia, poszłam spać.

I kiedy już prawie zasypiałam, strzeliła mnie myśl.

Kurcze, a czy ta Jeniffer nie mieszka w innej strefie czasowej?

Oczywiście! Całkiem odległej nawet 🙂

Rano wzór już czekał. Machina ruszyła

 

O moich zmaganiach z żakardem możesz posłuchać w nowym odcinku podcastu

(kliknij w żółty przycisk, żeby posłuchać)


 

Główną bohaterką wpisu będzie natomiast

Włóczka Holst Tides

Mieszanka wełny i jedwabiu (70/30) dosyć cienka, bo ma 287 metrów w 50g motku.

holst tides nightshade

Jak wszystkie włóczki tej marki, pierwsze wrażenie robi oszałamiające.

Jest tyle pięknych kolorów!

Ale to uczta tylko dla oczu.

 

W dotyku jest bowiem równie przyjemna, jak konopny sznurek.

W dzierganiu także bardziej przypomina len, niż wełnę.

No i gdzie ten jedwab, ja się pytam?

 

Jeśli nikt Cię o tym nie uprzedzi, a do tego nie masz w zwyczaju czytać opisu w sklepie, możesz być zawiedziona.

Ja byłam. Baaardzo!

Holst to taki włóczkowy Kopciuszek.

Ta szorstkość spowodowana jest bowiem pokryciem nitki olejem.

W czasie prania olej znika, a włóczka zamienia się w księżniczkę.

Staje się puszysta i mięciutka tak bardzo, jak pozwala na to jej skład.

A jak wygląda woda po praniu?

Nie pytaj…W każdym razie tego oleju musi być na niej sporo 😉

 

Tak więc jeśli masz w zapasach Holsta i nie za bardzo wiesz, skąd się biorą zachwyty nad nią, daj jej szansę.

 

Minusem włóczki Tides Holst jest jej delikatność, żeby nie powiedzieć zrywność.

Wystarczy lekkie pociągnięcie i mamy dwie nitki.

Mój kot to przetestował wielokrotnie.

Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że w rzeczach wykonanych z pojedynczej nitki,dosyć szybko pojawiały się ubytki.

 

Zatem albo robimy w dwie nitki, albo łączymy z inną.

 

Jak powstawał mój Darkwater

Ja w swoich w zapasach miałam równie piękną niteczkę o szlachetnym składzie (merino z dodatkiem kaszmiru). Połączyłam więc dwie różne nitki.

Dały one grubość akurat na druty 3,5 mm (po uwzględnieniu, że spuchnie w praniu, bo obie puchną),

Dalej zaczęły się schody.

 

Bo na żakard Holsta nie miałam.

Wybrałam więc z zapasów włóczkę równie cienką jak te dwie, ale niepuchnącą w praniu.

Zamiast zrobić próbkę, wyprać i sprawdzić jak wychodzi, zaufałam swojej zawodnej sprytności i przystąpiłam do dzieła.

Dwie nitki granatu (puchną) na tło, trzy nitki merino (nie puchną) na wzór.

Powinno się wyrównać.

 

Żeby nie było za prosto (bo przecież ręce się rwą do pracy), każda nitka szła z osobnego kłębka. Wyobrażasz sobie?

Trzy małe niebieskie kłębuszki, jeden duży granatowy i najcieńsza nitka z cewki?

Co ja sobie wtedy myślałam? Nie wiem.

 

W każdym razie, już po kilku okrążeniach, więcej czasu spędzałam na rozplątywaniu towarzystwa, niż na dzierganiu.

Czy trzeba robić próbkę?

Ja zwykle nie robię, ale po podwójnej wtopie szczerze radzę

Zrób i UPIERZ próbkę!!

A jeśli tego nie zrobiłaś, a intuicja Ci podpowiada, że coś jest nie teges, to jej zaufaj.

Zwykle ma rację.

Nie próbuj jej przekonywać, że przecież spuchnie w praniu.

zakardowy karczek

Ja, zanim dojrzałam do zrobienia próbki, miałam już cały karczek. CAŁY!!

Mimo, że przez cały czas myślałam “może lepiej dwie nitki na dwie?” zrobiłam go do końca.

 

Domyślasz się już pewnie, że próbka potwierdziła, że te trzy nitki to było przegięcie?

Że wersja dwie na dwie wyglądała o niebo lepiej?

O nieakceptowalne niebo lepiej!

Cały karczek buuuuu.

Znowu!!

Bo muszę Ci się przyznać, że rok temu zaliczyłam dokładnie taki sam błąd.

Tu możesz zobaczyć jak robiłam swój pierwszy żakardowy sweter z karczkiem  (pokazałam go równiutko rok temu 😉 )

 

Nie sprułam… od razu zaczęłam robić drugi.

I nie w dwie nitki!

Wzięłam zupełnie inną włóczkę (bez próbki, bo po co?). Ale odrobiłam całkiem szybko.

Chciałam nawet zrobić zdjęcie, tak jak na instagramie, ale chyba brakuje mi jakiegoś ważnego elementu 😉

karczek zakardowy

Dalej już z górki. Same prawe, żadnych utrudnień.

Można czytać, słuchać, oglądać. Luzik.

Nie mogłam się doczekać końca i prania.

 

Mam taki system, że swetry od góry robię do oddzielenia rękawów i do wykończenia motka, potem rękawy (bo nie lubię) i dopiero resztę (ile starczy włoczki).

 

No ale … ta włóczka nie chciała się skończyć!

 

Kupiłam 5 małych motków, czyli 250g (czyt. gramów)

 

Jeden wystarczył na karczek, drugi prawie na rękawy.

Po wykończeniu czwartego uznałam, że starczy. 

 

200 g włóczki Holst Tides na sweter w rozmiarze 44 plus!

Naprawdę spory wyszedł!

Kiedy zamknęłam oczka i rzuciłam go na podłogę, żeby fotę zrobić i pochwalić się czym prędzej, pierwsze słowo było niecytowalne […] taki wielki???

 

Ale i tak go uwielbiam. I jakby się ktoś pytał – tak miało być :))))

Zalety włóczek Holst

To nie było moje pierwsze spotkanie włóczkami Holst.

Wspomniany wyżej pierwszy żakard, dwa płaszcze, ponczo, czapki, kardigan pozwalają na wyrobienie sobie opinii.

 

Poza Holst Tides przetestowałam jeszcze:

 

  • Supersoft Holst (nazwa jest nieco myląca – sotf to ona może jest w standardach skandynawskich, choć jak na czystą wełnę – nie jest źle)
  • Noble Holst (mieszanka merino z kaszmirem) megapuszysta po praniu i bardzo ciepła.
  • Coast Holst (mieszanka wełny z bawełną). Przyjemna w dotyku i dobrze się nosi. Wbrew pozorom jest całkiem ciepła i praktycznie nie gryzie.

 

W kolejce czeka alpakowa Titicaca i skarpetkowy Higland

Za co lubię Holsta?

  • wydajniejszej włóczki nie spotkałam (i dotyczy to wszystkich jej rodzajów)
  • wybór kolorów powala na kolana
  • cena jest bardzo przystępna (zwłaszcza w cewkach)
  • jej pełna uroda ujawnia się dopiero po praniu

Minus – łatwo się zrywa, ale to można załatwić dodając drugą nitkę.

Co jest bardzo ważne?

Holsta trzeba ją wyprać!

Nie zmoczyć, nie pogłaskać Euculanem, tylko uczciwie wyprać. Bez ceregieli.

Ja na pierwsze pranie, wrzucam do bardzo ciepłej wody z dodatkiem płynu do naczyń (!) i miącham długo i dosyć brutalnie.
Potem płuczę wiele razy (w równie ciepłej wodzie).

Później już piorę z szacunkiem (czyli w pralce program ręczny, płyn do delikatnych)

Gdzie kupić włóczkę Holst?

Bo pewnie Cię to interesuje.

Ja kupuję bezpośrednio na stronie producenta Holstgarn.dk

Ceny są bardzo akceptowalne i można płacić Paypalem.

 

Większość jest dostępna w postaci małych, 50g motków i dużych, 500g cewek.

Opłaca się brać cewki, bo cena jest wtedy prawie ⅓ niższa (a przypomnę, że bezpieczniej robić w dwie nitki)

 

I na koniec dodam, że to nie jest artykuł sponsorowany!

Ta włóczka ma podium wśród moich ulubionych.

 

A Ty znasz już tę włóczkę? Lubisz? 

 

Podobało Ci się? Udostępnij :)

4 Responses

  1. Maria
    | Odpowiedz

    Ile motków wyszło na to cudo?

    • kamila
      | Odpowiedz

      Mario, napisałam na końcu że 200 g Holsta
      4 małe (50g) motki. I trochę drugiego koloru.

  2. Dana Kołaczek
    | Odpowiedz

    Przecież on wcale nie jest wielki!!! Jest idealny! Pomimo przejść warto było dotrwać do końca, bo efekt jest niesamowity. Bardzo ładne kolory dobrałaś. Wszystko do siebie i do ciebie pasuje.
    Ja robiłam sweter z mieszanki bawełny i wełny. Mój zachwyt nie jest tak widoczny jak twój. Może to wina projektu, jaki do niego dobrałam. Jednak pewnie dam mu jeszcze szansę.
    Pozdrawiam bardzo ciepło:)))

    • kamila
      | Odpowiedz

      Dziękuję Danusiu
      Daj szansę koniecznie!

Dodasz coś od siebie?