Komin w odcinkach – styczeń

with Brak komentarzy

Ten wpis jest pierwszym odcinkiem zabawy, w trakcie której, przez cały najbliższy rok, będziemy razem robić komin.
Co miesiąc jeden fragment, każdy innym ściegiem.

Jeśli jakimś cudem ominęło Cię szaleństwo, które trwało na Facebooku i nie wiesz o co chodzi – to zapraszam tutaj po szczegóły

tymczasowe nabieranie oczek

A tymczasem

Zaczynamy zabawę

Na początek słów kilka na temat potrzebnych materiałów, dla tych osób, które jeszcze nie są w grupie na Facebooku (jeśli chcesz dołączyć – klikaj.

Włóczka

Tak jak pisałam w pierwszym mailu – najlepsza będzie skarpetkowa lub ciut grubsza – najlepiej taka o grubości ok 400m/100g.
Komin będzie dwuwarstwowy i zawijany, więc zbyt gruba nie będzie dobra. Lepiej też żeby nie była mocno włochata i mocno pstrokata.
Trzy odcinki będą dwukolorowe, więc i to trzeba wziąć pod uwagę. Pozostałe mogą być jednakowe, możesz użyć dwóch kolorów lub trzech, a nawet pozbyć się resztek i robić każdy fragment innym kolorem.

Napisałam w zaproszeniu, że potrzebne będzie ok 800-900 m. włóczki o grubości ok 400m/100g. Potraktujcie to proszę orientacyjnie – mam komin włóczki skarpetkowej o zbliżonych wymiarach, który waży 150 g, mam chustę, która jest podobna i waży 200g.

Teoretycznie więc podana ilość powinna wystarczyć, ale wszystkie wiemy, jak różne są włóczki – jedne mniej, drugie bardziej wydajne…

Druty

Będziemy robić w okrażeniach, więc druty na żyłce – albo wystarczająco krótkiej, żeby wygodnie robiło się na okrągło (czapkowe – 40 cm) albo wystarczająco długiej, żeby wygodnie robiło się metodą magic loop. W dzisiejszym filmie pokażę na czym ona polega.
Ewentualnie mogą być druty skarpetkowe.

Sugeruję wziąć druty o pół rozmiaru większe, niż byśmy brały standardowo dla danej włóczki.

Inne przydasie

Kawałek zbędnej nitki do nabrania oczek – najlepiej w kontrastowym kolorze i ciut grubsza niż ta właściwa.

Marker do zaznaczenia początku okrążenia (czyli takie coś, co można zawiesić na drucie między oczkami – może być to nawet kawałek nitki związany w pętelkę, spinacz, cokolwiek. Ja używam metalowych ogniwek albo własnoręcznie zrobionych markerów).

Zatem, skoro mamy sprzęt i materiały, to do roboty

 

Nasz komin będzie robiony w poprzek, ma być w początkowej fazie tubą oraz ma składać się z 12 elementów. Zatem na koniec roku będziemy musiały połączyć oba końce. Można to zszyć, ale wówczas po pierwsze trzeba szyć ;), a po drugie będzie widać miejsce połączenia.

A myślę, że fajniej by było nie martwić się gdzie jest szew i zakładać sobie komin codziennie innym końcem na wierzch, prawda?

Dlatego wykorzystamy tymczasowe nabieranie oczek (po angielsku nazywaną provisional cast on).

Ideą tego sposobu jest to, że oczka nabieramy na dodatkową nitkę, którą później wypruwamy uzyskując tzw „żywe oczka”, czyli oczka, które możemy przerabiać. W odwrotnym kierunku niż cała robótka.
W naszym przypadku nie będziemy przerabiać w druga stronę, lecz mając żywe oczka połączymy je z drugim końcem komina w niewidoczny sposób (ale to dopiero w grudniu).

 

Sposobów na tymczasowe nabranie oczek jest kilka – podobnie jak na normalne. Ja pokażę mój ulubiony, ale jeśli robisz to w inny sposób – nie ma problemu.

Nagrałam film żeby pokazać Ci moją metodę, a pod filmem jest jeszcze opis

 

  1. z jakiejś resztkowej włóczki – (najlepiej w innym kolorze niż robótka i trochę grubszej) robimy szydełkiem łańcuszek o długości o kilka oczek dłuższej niż ma mieć nasz brzeg – komin startuje od 100 oczek, więc robimy łańcuszek na 105 i go zakańczamy, czyli ucinamy nitkę i przewlekamy ja przez ostatnie oczko łańcuszka – żeby się nie pruło.
  2. bierzemy naszą właściwą włóczkę i druty, odwracamy łańcuszek „brzuszkiem do góry” i z każdego garbka nabieramy jedno oczko. Oczek ma być 100 (lub wielokrotność 10, jeśli postanowisz robić szerszy)
  3. kiedy mamy już 100 oczek na drucie – układamy je sobie na płasko, dokładnie sprawdzamy, czy coś się nie skręciło (słynne angielskie be careful not to twist) i przerabiamy na prawo pierwsze oczko, zamykając całość w kółko (nadal uważając żeby się nie skręciło)
  4. robimy dalej oczka prawe, aż przerobimy wszystkie. Wkładamy marker.
    W ten sposób mamy gotowe pierwsze okrążenie (po angielsku round).

 

Drugi film pokazuje w jaki sposób przerabiać oczka oraz jak sobie poradzić z długą żyłką a małym obwodem (metoda magic loop)

Zwróciłam w nim uwagę, w jaki sposób układa się oczko przy przerabianiu w okrążeniach. Ma ono jakby dwie nóżki, przednia i tylną. Żeby ścieg się układał gładko, trzeba się najpierw przyjrzeć, z której strony złapać oczko.
Pokazuję też jaki efekt uzyskasz przerabiając oczko z przodu i z tyłu.

Teraz całe zadanie:

  1. Nabierz metodą tymczasową 100 oczek
  2. Zwykłymi prawymi oczkami zrób ok 3 cm.
  3. Następne 4 cm przerabiaj 1 rząd oczka przekręcone, 1 rząd oczka prawe zwykłe
  4. Pozostałe 3 cm styczniowego zadania przerób gładko – czyli prawe zwykłe.

I na deser ciekawostka – ten sposób ze zmienianiem sposobu przerabiania (zwykłe na zmianę z przekręconymi) jest bardzo przydatny wówczas, kiedy mamy włóczkę, która się w robótce „kosi”. Najczęściej zdarza się to gdy włóczka jest słabo lub wcale nie skręcona lub przeciwnie, kiedy jej skręt jest bardzo mocny i w dodatku zgodny z kierunkiem układania się oczek.

Robiąc oczka przekręcone oszukujemy nitkę, która musi się ułożyć w drugą stronę, przez co nie ciągnie robótki ze sobą.

Poniżej porównanie kawałka swetra robionego najpierw ściągaczem (w miarę równo), potem samymi prawymi (skos tragiczny) i wreszcie poniżej metodą zmienną (całkiem równo)

co zrobić jak robótka się kosi

To co? Do dzieła :))

Oczywiście w grupie się chwalimy – jeśli jeszcze nie dołączyłaś to zapraszam

Jeśli nie korzystasz z Facebooka (co szanuję) to możesz przesłać mi zdjęcie mailem.

 

PS. na ten moment wyzwanie podjęło 326 osób !!!

Dodasz coś od siebie?